Artykuły

Czy kryzys sprzyja rozwojowi?

· Dorota Gradzińska

Czy kryzys sprzyja rozwojowi?

Czy kryzys sprzyja rozwojowi?

W naszym życiu pojawiają się sytuacje, które wywołują kryzys psychiczny. Jest to stan nagłego załamania równowagi emocjonalnej, który pojawia się, gdy dotychczasowe sposoby radzenia sobie ze stresem są niewystarczające albo sytuacja, która nas spotyka całkowicie nas zaskakuje. Przykładami takich trudnych wydarzeń może być utrata pracy albo zdrowia, rozpad związku, choroba lub śmierć bliskiej osoby, wypadek, katastrofa ekologiczna, napad rabunkowy. Sytuacje, w których coś tracimy lub coś się nagle zmienia, początkowo wywołują w nas zaskoczenie, szok lub lęk, z czasem może się pojawić smutek, ból, żal i rozczarowanie a po jakimś czasie następuje zmiana, która prowadzi nas w nową jakość życia. Przede wszystkim potrzebujemy wtedy czasu i dania sobie prawa na przeżycie tych wszystkich uczuć. Nie próbujmy natychmiast lub rozpaczliwie albo działając pod wpływem lęku znaleźć szybkie rozwiązanie. 

Kryzys może stać się czasem odkrywania tego, kim jesteś i miejsca w życiu, w jakim się znajdujesz. Może się okazać, że nie kierujesz się tym, co o sobie myślisz, może odsłonić to, czego nie chcesz w sobie zobaczyć. W szerszym wymiarze kryzys może się stać próbą zaufania – do losu, do życia, do siebie samego, do innych ludzi. Kryzys może stać się szansą, ponieważ tracąc poczucie stabilności w życiu, możesz odkryć, że niemożliwe jest poleganie wyłącznie na sobie samym. Kryzys, w duchowym wymiarze życia, mobilizuje do czystej i bezinteresownej miłości, uczy ufności i pokory, przyjmowania tego, co jest. 

W obliczu trudności możesz długo milczeć, nie widzisz bowiem sensu w tym, aby podejmować próby rozmowy, zaprzestajesz swojej codziennej aktywności wobec poczucia zranienia. Możesz poczuć się niezrozumiany, poddawany interpretacjom, na które nie wyrażasz zgody, możesz mieć poczucie, że nie jesteś przyjmowany przez innych taki, jaki jesteś. Możesz chcieć uniknąć konfrontacji, bać się cudzej opinii i agresji, nie być w stanie wypowiedzieć własnej wizji rzeczywistości i swoich racji, możesz paść ofiarą czyjejś projekcji albo identyfikacji projekcyjnej. Kryzys może cię izolować od życia, od ludzi a wtedy również odciąć cię od możliwości jego pomyślnego rozwiązania. Warto wtedy poszukiwać wsparcia i zrozumienia u osób, które cię dobrze znają, rozumieją, dobrze ci życzą i przyjmują twój słabszy czas. Nawet jeśli żadna z tych osób nie utraciła bliskiej osoby, nie przeżyła tego, co ty, to spróbuj z nimi chociaż przebywać. Celebruj chwile, które sprawiają ci przyjemność, podejmuj niewielkie aktywności i spokojnie czekaj, aż przeżycia będą się zmieniały a twój umysł i serce rozświetlą całkiem nowe i czasem bardzo pomyślne rozwiązania. Daj sobie czas.

Kryzysy są też często związane z etapami życia, kiedy przechodzimy od bycia dzieckiem do bycia dorosłym (kryzys tożsamości), od bycia dorosłym do bycia dojrzałym (kryzys wieku średniego), od bycia dojrzałym do bycia starym i zależnym od innych. Kryzysem są często sytuacje, w których doświadczamy siebie w nowych rolach: partnera/partnerki, męża/żony, ojca/matki. Przykładowo rola rodzica może aktywizować wszystkie lęki dzieciństwa: ktoś, kto ma dwuletnie dziecko może emocjonalnie sam poczuć się jak dwulatek, który boi się separacji a pragnie być już wystarczająco autonomiczny, ktoś, kto ma 10-letniego syna, może sam jeszcze poczuć się „chłopcem” a nie dorosłym i wspierającym rodzicem. Wielu rodziców nastolatków i osób wchodzących w dorosłość przeżywa swój kryzys wieku średniego a jednocześnie mogą się w nich aktywizować ich dawne lęki wieku dorastania czy separacyjne. Cała rodzina wtedy poniekąd jest w kryzysie i trudno z niego wyjść. Każda nowa sytuacja może początkowo wywołać lęk, obawy i niepokój a dopiero po pewnym czasie może zostać mentalnie opracowana. Kolejne etapy życia, które przynoszą nowe doświadczenia są jak nieznane lądy do odkrywania i rodzą pytania: co to znaczy być dorosłym/dojrzałym człowiekiem? Co teraz będzie, jak dzieci już wyszły z domu? Jaką mam rolę do odegrania w społeczeństwie? Jak sobie poradzę?

Psychologowie próbowali opisywać etapy rozwoju, przeplatane kryzysami, na różne sposoby. Najpopularniejszy opis zawdzięczamy amerykańskiemu psychoanalitykowi Erikowi Eriksonowi, który zauważył, że trudności związane z nierozwiązanym kryzysem z wcześniejszego etapu mogą się pojawić w kolejnym. Oznacza to na przykład, że problemy wieku dorastania mogą się objawić w kryzysie wieku średniego, doświadczenia szkolne wpływają na to jak wydajni jesteśmy w pracy a pierwotna ufność lub jej brak pracuje w naszych związkach. Oczywiście człowiek jest bardziej w swej istocie złożony, więc wszystkie wcześniejsze doświadczenia się w nim mieszają i mają wpływ na dorosłe życie, to są tylko przykłady. Dzięki tym doświadczeniom wiemy kim jesteśmy. 

Erikson wymienił 8 faz rozwoju:

  • niemowlęctwo (0-1 rok), kiedy kształtuje się postawa ufności lub nieufności do świata i ludzi a która owocuje w dorosłym życiu cnotą nadziei
  • wczesne dzieciństwo (1-3 lata), kiedy możemy przeciwstawić sobie dążenie do autonomii ze wstydem i poczuciem zwątpienia a w dorosłym życiu pomyślnie rozwiązany kryzys tej fazy kształtuje w nas siłę woli, wytrwałość i działanie
  • wiek przedszkolny (3-6 lat), kiedy inicjatywa wygrywa lub przegrywa z poczuciem winy a w dorosłym życiu potrafimy być stanowczy i zdecydowani, wykazujemy inicjatywę lub wycofujemy się, nie wierzymy w siebie
  • wiek szkolny (6-12 lat), pracowitość i produktywność vs. poczucie niższości; w tej fazie kształtuje się w nas poczucie kompetencji, uczymy się też umiejętności społecznych
  • adolescencja/dorastanie (12-18/20 lat): tożsamość vs. pomieszanie (rozproszenie) ról; to bardzo szczególny czas, kiedy potrzebujemy odkryć to, kim jesteśmy i to właśnie ten etap rozwoju sprzyja w późniejszym życiu wykształceniu cnoty wierności: sobie, swoim wartościom, drugiej osobie
  • wczesna dorosłość (18/20 – 35 lat), na tym etapie najczęściej tworzymy związki, a faza ta rozstrzyga konflikt intymność vs. izolacja i owocuje w naszym życiu zdolnością do miłości
  • średnia dorosłość (35/40-60/65) generatywność (płodność) vs. stagnacja, która ma zaowocować cnotą troski; na tym etapie pragniemy być twórczymi, koncentrujemy się na wychowaniu dzieci i pracy, chcemy coś zostawić po sobie, pragniemy dzielić się z innymi swoim doświadczeniem
  • późna dorosłość/starość (powyżej 60/65): integralność kontra rozpacz; etap życia, który ma zaowocować mądrością, możemy wówczas podsumowywać życie, mieć poczucie spełnienia lub żalu z powodu utraconych szans. 

Innymi przykładami kryzysu są sytuacje losowe np. choroba, utrata pracy, śmierć bliskiej osoby ale też pozytywne wydarzenia, takie jak odniesienie sukcesu, ciąża czy wejście w nowy związek. Sukces zmienia naszą pozycję zawodową a nieraz i społeczną, po jego osiągnięciu zadajemy pytanie: co teraz? Co dalej? Czy utrzymam ten sukces? Ciąża to często upragniony czas ale też niepewność i lęk. Aby przyjąć zmianę w życiu, odnaleźć się w nowej sytuacji, potrzebujemy czasu. Jedną z najpopularniejszych diagnoz wypisywanych przez lekarzy psychiatrów są zaburzenia adaptacyjne. Adaptacja do nowych warunków życia wymaga czasu. Dzięki kryzysowi, który jest naturalną reakcją na zmianę, możemy głębiej przyjrzeć się sobie, swoim motywacjom, decyzjom, relacjom. Możemy przekonać się, że warto sięgać po wsparcie, rozmawiać z przyjaciółmi, odkrywać nowe możliwości i własne poczucie sprawczości. Niestety czas kryzysu może też napełnić nas lękiem, brakiem poczucia wpływu na zaistniałą sytuację, odebrać nam poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji życiowej, kontrolę nad życiem albo poczucie sensu. Możemy obawiać się, że coś nas przerasta i wciąż odkładać na później decyzje; czasami to właśnie jest dobre, bo nie musimy się śpieszyć. Niektóre sytuacje jak np. różne utraty pozostają nieodwracalne i właśnie ten proces odbudowy po stracie może potrwać dłużej a czasami też przybrać postać głębokiej depresji. Śmierć kogoś bliskiego a także inne utraty aktywizują dawniejsze urazy psychiczne, co może wywołać objawy depresyjne, lękowe czy psychosomatyczne a wtedy sytuacja wymaga już profesjonalnego wsparcia, najczęściej psychoterapii. Dziś, kiedy chcielibyśmy znaleźć szybko gotowe rozwiązanie albo próbujemy ukrywać przed sobą czy przed innymi fakt, że jesteśmy w kryzysie, nie chcemy czekać. A dogłębne przyjrzenie się uczuciom i emocjom, które pojawiają się podczas kryzysu, przyjrzenie się naszemu myśleniu, przekonaniom i mechanizmom, które je podtrzymują, wymaga dłuższego czasu. Psycholog Katarzyna Waszyńska pisze w Charakterach nr 53 wrzesień-październik 2026: "Współczesna psychologia wskazuje, że o skutkach kryzysu nie decyduje wyłącznie samo wydarzenie, tylko sposób jego interpretowania". Psychoterapeutka Barbara Smolińska w wywiadzie dla miesięcznika W Drodze nr 11/2026 zauważa: „Kiedy dochodzimy do pewnego wieku, powiedzmy do połowy życia, pewne rzeczy są już za nami. Chodzi o to, żeby nie koncentrować się na tym, co już było, ale żeby skupić się na tym, co jest teraz i co jeszcze będzie”. Ta umiejętność życia „tu i teraz” podczas kryzysu bywa bardzo potrzebna. Po prostu czasami jest wystarczająco źle, żeby myśleć o przyszłości, pozwólmy by czas spokojnie pokazał nam właściwe rozwiązanie, wzbudźmy w sobie nadzieję.

Carl Gustaw Jung mówił o procesie socjalizacji w pierwszej połowie życia i indywiduacji w jego drugiej połowie. Do dziś jest to aktualne. U progu dorosłości mamy takie zadania rozwojowe jak znalezienie pracy, wejście w związek, znalezienie miejsca zamieszkania, założenie rodziny. Konfrontacja z realnymi trudnościami np. społecznymi, materialnymi w realizacji takich potrzeb oraz własne braki widoczne w ich realizacji też mogą zrodzić kryzys. Zwłaszcza dziś wielu osobom jest trudno z kimś się związać, utrzymać relację, obdarzyć zaufaniem, być uczciwym w kulturze konkurencji i alienacji. Po osiągnięciu połowy życia i większej stabilizacji życiowej (rodzina, kariera, relacje, pozycja społeczna i zawodowa) zaczynamy stawiać sobie cele bardziej wewnętrzne i godzić się z tym, czego nie udało się nam osiągnąć. W tym czasie przełomu najwięcej osób korzysta z terapii. Dla wielu osób jest to czas żałoby po utracie różnych możliwości, których już nie da się zrealizować np. dotyczących pracy, wykształcenia czy możliwości urodzenia dziecka. Ta konfrontacja z życiem zaczyna się już po 40-stce, zastanawiamy się wtedy nad tym, co możemy jeszcze zrobić, stawiamy sobie cele, próbujemy coś pozmieniać, jednak po 50 roku życia zaczynamy już godzić się z tym, czego zmienić się nie da i myśleć nad tym, co jeszcze warte jest realizacji, kiedy perspektywa przyszłości zaczyna się skracać. Mając starzejących się rodziców zaczynamy zauważać, że śmierć jest realną częścią życia. Czasami ze śmiercią stykamy się już wcześniej, choć młody wiek sprzyja poczuciu iluzji, że jeszcze wszystko przed nami. W dojrzałym wieku możemy uczyć się przyjmować tę realną perspektywę śmierci albo maniakalnie jej zaprzeczać lub popadać w przygnębienie. Jest to dobry czas na dzielenie się własnymi doświadczeniem z innymi ludźmi, nieraz od nas sporo młodszymi, swoimi umiejętnościami. Możemy być wspaniałomyślni i wykazywać altruistyczną troskę o następne pokolenie. Możemy uczyć się od młodych a ich entuzjazm staje w kontrze do naszych bolączek. 

Czas kryzysu to też często biologia np. menopauza, kiedy tracąc estrogeny nie mamy już takiego powabu i ekspresji jak wcześniej. Albo ciąża, kiedy z jednej strony przeżywamy ogromną radość i poczucie spełnienia a z drugiej dotykają nas jej fizjologiczne realia i obawy o przyszłość. Kiedy starzejemy się bardzo zmienia się nasze ciało a także umysł. Brak akceptacji tych zmian może wywołać kryzys. Potrzebujemy wtedy odkryć nowe możliwości na miarę danej fazy życia i według własnych sił. Często na etapie dojrzałości już znamy na tyle dobrze siebie, że wiemy, czego chcemy i potrafimy o to zawalczyć dla siebie. Zaprzeczanie biologicznym procesom może prowadzić do infantylizacji życia.

Kryzysy pojawiają się również w związku i są zaproszeniem do przejścia w kolejną jego fazę. Szwajcarski psychiatra Jurg Willi ukuł termin koluzja na kryzysowy moment w parze. Koluzje bywają niebezpieczne i bolesne, bo najczęściej pozostają nieuświadomione a w ich wyniku wiele osób rozstaje się, bo nie widzą sposobu na zmianę. W relacji koluzyjnej jedna osoba pełni rolę progresywną a druga regresywną. Układ taki wydaje się być pożądany w związku, jednak po pewnym czasie bywa trudny do zniesienia. Często dokonujemy projekcji na osobę w parze. Willi wymienił 4 główne typy koluzji:

  • koluzja narcystyczna, w której przewodnim tematem jest jedność i zatracenie własnego „ja”
  • koluzja oralna, w której przewodnim tematem jest troska, opieka, karmienie i lęk przed opuszczeniem
  • koluzja analno-sadystyczna, której tematem jest autonomia, władza i kontrola
  • koluzja falliczno-edypalna, której zasadniczym wątkiem jest potwierdzenie własnej kobiecości lub męskości oraz lęki rywalizacyjne.

Psychoterapeutka Małgorzata Sokołowska zauważa: „By w ogóle powstał układ koluzyjny, dana osoba musi znaleźć kogoś, kto zechce potwierdzać jej fałszywe ja, iluzje na swój temat i swoim zachowaniem stwarzać warunki, aby ta fantazja mogła się zrealizować. Własne, wyparte i stłumione części projektujemy wówczas na partnera, a następnie prześladujemy je w partnerze (…) W przypadku koluzji narcystycznej związek opiera się na fantazjach o idealnej miłości i na dynamice wzajemnego wykorzystywania się: dla statusu, pieniędzy, poczucia władzy. Tematem przewodnim jest tu wiara partnerów w mit doskonałego porozumienia dusz (…). Oboje mają wyobrażenie doskonałej miłości jako towarzyszenia we wszystkim: odczuciach, dążeniach, poglądach. Posunięta do skrajności fantazja, w której partnerzy są jednością, oznacza wręcz wchłonięcie drugiej osoby w imię fuzyjnego zjednoczenia (…) Niestabilne poczucie własnej wartości i krucha struktura ego tych osób sprawiają, że nie potrafią traktować partnera jako samodzielnego bytu, lecz jedynie jako „narcystyczny obiekt”, który wypełnia, dopełnia, ozdabia lub wywyższa”.

Psychodynamika pary zakłada, że dobór partnera jest zwykle nieświadomy np. osoba z lękiem przed opuszczeniem zwiąże się z kimś, kto się dystansuje; występuje w niej mechanizm identyfikacji projekcyjnej (projektujemy na kogoś własne lęki, impulsy, nieakceptowane cechy a następnie prowokujemy drugą stronę, żeby zachowywała się zgodnie z tą projekcją; oczekujemy, żeby partner zaspokoił nasze dziecięce potrzeby, które były deficytowe w domu rodzinnym; bliskość w parze uruchamia dawne lęki przed pochłonięciem (utratą autonomii) lub odrzuceniem. 

Tomasz J. Jasiński w czasopiśmie Sens, wrzesień 2026, zauważa że projekcja jest podstawowym mechanizmem wchodzenia w jakąkolwiek relację z drugim człowiekiem i interakcję ze światem. (…) Projekcja z definicji jest zjawiskiem nieświadomym. Dlatego w momencie, kiedy zdajemy sobie sprawę, że coś projektujemy, zaczyna się wycofywanie projekcji.(...) Projektując, dotykając tego, co nieświadome, stajemy się sobą, realizujemy proces indywiduacji. (…) Jeżeli projektuję coś na kogoś, to obdarzam go energią psychiczną, która jest realna i ma określone jakości – najczęściej te, których nie chcę zaakceptować w sobie. I ta osoba jakby przejmuje te fragmenty energii psychicznej, które są na nią projektowane, i ostatecznie zachowuje się zgodnie z ich wzorcem- albo wręcz przeżywa siebie według niego. Na tym polega moc zjawiska projekcji i siła tego, co dzieje się między ludźmi, dlatego tak trudno z tej projekcji się wyzwolić. Im bliższa jest relacja, tym więcej na nią projektujemy (…) Wycofanie projekcji oznacza przyzwolenie na to, że ten Drugi jest taki, jaki w istocie jest, więc w jakiejś części nie jest tym kimś, kim myśleliśmy, że jest.

Zarówno kryzys osobisty, jak i relacyjny może spowodować, że trudno nam jest widzieć rzeczywistość taką jaka ona jest. Uczucia, jakie zalewają nas po doświadczeniu bardzo trudnej sytuacji, czasami granicznej, zniekształcają naszą percepcję. Podobnie jak projekcja zniekształca widzenie drugiej osoby. Pozwalając sobie na dogłębne, trwające w czasie, przeżycie kryzysu, zyskujemy nie tylko nową jakość życia ale stajemy się całkiem nową osobą, inaczej już patrzymy na świat, na innych, na nasze życie. Potrzebujemy akceptacji trudnego czasu w życiu, zgody na to, co już nie jest odwracalne, nadziei na to, co może jeszcze nadejść i utraty iluzji o tym jak mogą wyglądać relacje stworzone z naszych projekcji.

Czytam teraz serię książek „Zanim wystygnie kawa” Toshikazu Kawaguchiego, pisane lekko, pokazują czym naprawdę są relacje, ich ulotność i przemijanie, czym jest nasze życie, kiedy w odpowiednim czasie nie wypowiemy tego, co nam leży na sercu do osób, które były dla nas ważne. Czym jest uważność i troska o potrzeby drugiej strony oraz delikatność. Ale zawsze istnieje możliwość, żeby wrócić do przeszłości, pomimo że nic w teraźniejszości w rzeczywistości nie ulegnie zmianie;)) Może tylko my sami możemy się zmienić.