O separacji
Separacja to proces psychiczny, który towarzyszy nam przez całe życie. U progu dorosłości jest zadaniem rozwojowym, koniecznym do uzyskania poczucia odrębności od rodziny pochodzenia, zbudowania indywiduacji i autonomii. Przejście w kierunku „nieznanego” może się wiązać z różnymi uczuciami np. lękiem, ekscytacją, nadzieją, poczuciem straty, smutkiem, żałobą. To jak się odbywa proces separacji zależy od umiejętności radzenia sobie z frustracją. Lęk i smutek mogą wręcz opóźniać i powstrzymywać proces separacji. Dziś zarówno w Polsce jak i w wielu krajach Europy proces ten jest opóźniany, młodzi ludzie zanim zdecydują się na samodzielne zamieszkanie, stały związek, założenie rodziny czy podjęcie stabilnej pracy zawodowej rozpatrują różne alternatywy co czasami wręcz przybiera postać obsesyjnego myślenia i ciągłych wątpliwości co wybrać. Nie sprzyja tym decyzjom kulturowy zamęt wokół doświadczenia tożsamościowego. Dodatkowo lęk przed popełnieniem błędu i porażką pozostawia ich w fazie wahania, ciągłych prób i zmian. Dlatego psycholog Jeffrey J. Arnett zaproponował utworzenie nowej fazy rozwoju, zwanej „stającą się dorosłością” (emerging adulthood) dla określenia okresu między 18 a 30 rokiem życia, czyli między późną adolescencją a wczesną dorosłością. Jest to czas zmienności i braku stabilności, szczególnie dotyczący miejsca zamieszkania, pracy i związków. Obecnie w tej grupie wiekowej badania wykazują silniej odczuwany stres, obniżony nastrój i podwyższony poziom lęku.
Przebieg procesu separacji w tej fazie życia zależy zarówno od młodych ludzi jak i ich rodziców a dodatkowo komplikują go doświadczenia wczesnodziecięce jednych i drugich. Związany jest on z fazą rozwoju zwaną separacją- indywiduacją. Zaczyna się ona około 10 miesiąca życia i zbiega z rozwojem motorycznym niemowlęcia. Poprzedzają ją: faza autyzmu, kiedy noworodek jest „jeszcze jakby w macicy”, faza symbiozy, w której istotna jest przewidywalność oraz bliskość opiekuna. To jak przebiegała ta faza rozwojowa, czy towarzyszyły jej silne lęki, oraz to, jak przebiegały wcześniejsze fazy, wpływa na zdolność w dorosłym życiu do przeżywania wszelkich separacji i rozstań. U rodziców, których dzieci stopniowo wychodzą z domu może się również aktywować lęk separacyjny z tej fazy. Siła RLS zależy od stylu przywiązania rodzica. „Rodzice postrzegają dystans emocjonalny nastolatków jako odrzucenie, z kolei adolescenci postrzegają rodziców jako zaborczych i ograniczających swobodę, co załamuje relację i zwielokrotnia oddalenie emocjonalne” – zauważają psychoterapeutki Bogusława Piasecka i Katarzyna Morajda. Poziom lęku separacyjnego rodziców można badać testem PASAS. Rodzice, których dzieci wyfruwają z gniazda przeżywają poczucie straty i zakończenie jakiegoś etapu w życiu, z jednej strony mają satysfakcję, z drugiej mogą przeżywać poczucie straty. Dodatkowo zanim dziecko odejdzie mogą sami zauważać u siebie lęki nie tylko o to czy ich dorosłe dziecko poradzi sobie w świecie ale i o to, czy będzie bezpieczne, szczęśliwe, mogą aktywować się ich własne lęki z procesów separacyjnych ze swoimi rodzicami, w tym lęki z fazy separacji – indywiduacji, lęki dotyczące poczucia bezpieczeństwa czy zagrożenia w świecie. Czas separacji często się zbiega z kryzysem połowy życia, objawami menopauzy, koniecznością opieki nad starzejącymi się rodzicami, więc również u nich może być czasem głębszego emocjonalnego kryzysu.
Lęk separacyjny cyklicznie pojawia się u wszystkich ludzi w momencie wszelkich przejść do nowego stadium rozwojowego: gdy dziecko się rodzi, gdy jest odstawiane od piersi, gdy idzie do przedszkola, gdy zaczyna edukację w szkole, gdy wyjeżdża na obóz, gdy samodzielnie coraz częściej oddala się od domu w okresie dorastania a potem w różnych sytuacjach życia dorosłego. Kulturowo osłabieniu poczucia lęku sprzyjają wszelkie rytuały przejścia np. pasowanie na ucznia, egzamin dojrzałości, bierzmowanie. Zaburzenia dotyczące lęku separacyjnego mogą pojawić się, gdy na wczesnym etapie rozwoju pojawiły się takie trudności jak: depresja rodzica, śmierć bliskiej osoby, opuszczenie emocjonalne przez bliską osobę, rozstanie rodziców. Na przykład gdy dziecko nie chce zostać w przedszkolu i jest przerażone rozstaniem z matką może to być sygnał dla rodziców o czujność co do jego lęku separacyjnego. Pamiętam z mojej pracy jako psychologa w przedszkolu, że lęk separacyjny pojawił się u dziewczynki jako objaw na kryzys małżeński jej rodziców, którzy zaczynali myśleć i rozmawiać o rozstaniu. Separacyjny lęk rozwojowy u dziecka łagodnieje wraz z uzyskaniem przez dziecko świadomości, że jest odrębną psychicznie i fizycznie istotą. Bardzo dużo zależy też od poziomu bezpieczeństwa we wcześniejszych fazach rozwoju. Dostępność fizyczna i emocjonalna opiekuna, otrzymanie adekwatnej opieki umożliwia samodzielne funkcjonowanie w późniejszym życiu.
John Bowbly postrzegał separację jako czynnik traumatogenny. Jego teorię przywiązania, podobnie jak u Mary Ainsworth, „wyróżnia założenie, że źródła zdrowia psychicznego opierają się nie na odrębności od innych, ale na współzależności w bliskich relacjach, w których obraz „ja” pozostaje powiązany z obiektem (a właściwie z obiektami) nie tylko w dzieciństwie, ale też i w dorosłości” – pisze psychoterapeuta Kamil Jezierski. Bowlby nie zgadzał się z psychoanalizą, że zatrzymanie procesu indywiduacji wiąże się z fiksacją w rozwoju psychoseksualnym ale że problemy emocjonalne dzieci wynikają z braku wystarczającej opieki. „Przykładowo niezależność dziecka o stylu unikowym łatwo mogła zostać uznana za adaptacyjną (…) podczas gdy dzieci unikowe przy swojej niezależności i samodzielności wykazują objawy ciągłego fizjologicznego dystresu na podobnym poziomie, co dzieci przywiązane bezpiecznie, protestując przeciwko separacji”. Najważniejsze dla bezpiecznej relacji jak pokazują badania jest właściwe dostrojenie się rodzica do dziecka. Podstawową przyczyną trudności relacyjnych nie jest „brak dojrzałości” ale właśnie niedokończenie procesu separacji. Badania wykazały też, że „w bliskich relacjach najważniejsze nie jest pełne dopasowanie, ale sposób, w jaki naprawiane są momenty błędnej koordynacji. Synchronię można przez to rozumieć jako nieustanny taniec pomiędzy stanami dopasowania i niedopasowania (Feldman, 2007). Analogicznie myśli się o synchronii w dorosłych relacjach. Kluczowa dla jakości więzi jest nie tyle ilość pozytywnego czasu czy pełna zgodność, ile umiejętność naprawy relacji po okresach braku zgodności”.
Aby dobrze przejść proces separacji dziecko potrzebuje wcześniej w relacji z rodzicami doświadczyć poczucia bezpieczeństwa i bliskości, bez nich poczucie autonomii staje się niemożliwe. W terapii nastolatków kluczowe jest wyrażanie żalu wobec rodziców a jej celem jest zastępowanie zachowań typu acting-out, samookaleczanie się, izolowanie się czy innych objawów otwartym powiedzeniem rodzicom swoich oczekiwań np. ustalaniem granic co do prywatności, godziny powrotu do domu, podziału obowiązków itp. „Separacja dziecka powinna odbywać się bez poczucia winy, z przekonaniem, że rodzice poradzą sobie bez niego, a jego usamodzielnienie się nie może zagrażać poczuciu stabilności rodziny” (Namysłowska, 1997). Kiedy nastolatek zaczyna próbować siebie w nowych rolach i doświadczeniach potrzebne jest jednoczesne wsparcie ze strony rodziców. Procesy separacyjne reaktywują separacyjne przekazy transgeneracyjne. „Ważnym zadaniem jest osiągnięcie własnej autonomii i ukształtowanie własnej tożsamości z zachowaniem więzi z rodziną” (Erikson, 2002, 2004). Dla okresu adolescencji charakterystyczna jest konfliktowość relacji. Istotne jest, aby reakcje rodziców nie były zbyt sztywne albo zbyt pobłażliwe. Kiedy skonfliktowana ze sobą para rodziców włącza w nie nieświadomie swoje dorastające dziecko (triangulacja) utrudnia to proces separacji a potrzeby dziecka są pomijane. Dzieciom i nastolatkom potrzebne jest optymalne poczucie przynależności i odrębności w rodzinie oraz prawidłowa więź matki i ojca. „W okresie adolescencji siła lojalności wobec rodziców powinna się zmniejszać, jednocześnie nie powinno to wykluczać bliskości, która może być teraz oparta na zaufaniu i wzajemnym poszanowaniu granic” – pisze Morajda. W rodzinach o nadmiernie sztywnych granicach dzieci zbyt szybko uzyskują autonomię, przy braku emocjonalnego wsparcia, z kolei kiedy granice między podsystemem dzieci i podsystemem rodziców są nadmiernie przepuszczalne, dzieci mają trudności z realizacją potrzeby niezależności i trudno im budować relacje poza rodziną. Niebezpiecznie jest również wtedy, gdy jeden rodzic zawiera nieświadomą koalicję z dzieckiem przeciwko drugiemu albo gdy rodzice zamiast zająć się swoimi problemami i konfliktami w diadzie małżeńskiej zajmują się „problemami” dziecka. W terapii poszukuje się jaką funkcję pełni objaw u dziecka, co ochrania, czego jest powodem, czy odgrywa kluczową rolę w utrzymaniu rodziny, czy chroni rodzinę przed rozpadem? Objawy u nastolatków i młodych dorosłych to: depresja, lęki, samookaleczenia, myśli i próby samobójcze, zaburzenia odżywiania, nierealizowanie obowiązku szkolnego, eksperymenty ze środkami psychoaktywnymi, demoralizacja, bunt, trudności w relacji rodzice-dziecko, radykalne zerwanie z rodzicami (ucieczka z domu, sekta, wyjazd do innego miasta, kraju), nadmierna zależność (lojalność, rezygnacja z własnych potrzeb). Czasami proces separacyjny w tym okresie jest utrudniony u nastolatka, który pełni funkcję „stabilizatora” relacji małżeńskiej rodziców albo jest sparentyfikowany z jednym z rodziców. Trudności separacyjne tego okresu powodują u nastolatków dużo różnych objawów i wywołują wewnętrzny konflikt lojalnościowy.
Jakość więzi między rodzicem a dzieckiem w pierwszych dwóch latach życia istotnie wpływa na późniejszy rozwój ale go nie determinuje. Tak naprawdę ważny jest odpowiedni balans między bliskością a samodzielną eksploracją. Ta umiejętność staje się istotna również w dorosłych związkach. Stabilny związek małżeński sprzyja separacji młodych ludzi. Psychoterapeuta Kamil Jezierski zauważa jak istotna dla jakości związku jest odpowiednia proporcja przywiązania i autonomii. „Terapeutka par Esther Perel (2023) zwraca uwagę na konieczność ciągłego balansowania, a właściwie cyrkulowania między bezpieczeństwem a eksploracją także w dorosłych relacjach miłosnych. Z jednej strony miłość wyrasta w atmosferze zaufania, ciepła i wzajemności, z drugiej te same czynniki powodują przygaszenie pożądania. Romantyzm i erotyczne pobudzenie potrzebują dozy ryzyka i niepewności. Te dwa dążenia są przeciwstawne i w danym momencie się wykluczają, ale odpowiednio zsynchronizowane przyczyniają się do tworzenia pełnego związku”. Trudnością może się stać np. nakierowanie na potrzeby drugiej osoby przy ignorowaniu własnych albo nadmierna niezależność, która jest tak naprawdę obawą przed bliskością i postrzeganiem innych jako niewartych miłości i niegodnych zaufania. Z kolei osoby z ambiwalentnym wzorcem przywiązania postrzegają siebie jako niewarte miłości, przez co dążą do bliskości i jednocześnie obawiają się odrzucenia. Kiedy obawiają się samotności uzależniają się od bliskich osób, jednocześnie boją się, że te nie doceniają ich, nadmiernie angażują się w związek i mają trudności z jego utrzymaniem. „Pragną one bliskości i uwagi, są zależne, czułe, zazdrosne i pełne lęku przed rozdzieleniem, a równocześnie dominujące i kontrolujące. Osoby przywiązane bezpiecznie postrzegają innych i siebie jako wartych kochania, dzięki czemu czują się pewnie, wchodząc w relacje intymne, a jednocześnie nie obawiają się samotności i wykazują autonomię”.
Okazuje się więc, że w dorosłych relacjach właśnie współzależność i bliskość są podstawą autonomii. Każdy z nas potrzebuje takiej osoby, której może zaufać nie obawiając się pokazania jej własnych słabości i trudności. Nadmierna potrzeba bliskości czy nadmierna potrzeba kontroli bierze się z lęku przed opuszczeniem, który ma swoje źródło w niedostępności figury przywiązania. Pamiętam kilkuletnią pracę terapeutyczną z bardzo wglądowym i inteligentnym pacjentem, który dopuścił do siebie uczucie opuszczenia wynikające z doświadczeń dzieciństwa, kiedy już był parę lat w terapii i czuł się w relacji wystarczająco bezpiecznie. Często tego typu uczucia wynikają nie z faktycznego opuszczenia np. pobytu rodzica albo dziecka w szpitalu ale z emocjonalnego poczucia opuszczenia. Niestety równie często te doświadczenia w dorosłym życiu przybierają rolę objawów np. depresyjnych i dopiero w terapii stają się bardziej świadome. W procesie terapeutycznym możliwe jest odzyskanie wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa, które tak naprawdę sprzyja poczuciu autonomii. Zachowanie balansu między niezależnością a połączeniem sprzyja zdrowym relacjom.
Każda młoda matka tworzy wiele wyobrażeń dotyczących siebie w tej nowej roli, dziecka jak i relacji. Ma również fantazje dotyczące swojego partnera w roli ojca jak i innych osób z rodziny. „Budowanie więzi z dzieckiem nacechowane jest doświadczeniami rodziców, między innymi z ich dziecięcych urazów związanych z separacją. Może być tak, że każdy rodzaj oddzielenia wzbudza silne, trudne emocje, aktywuje lęk separacyjny, który skłania rodziców do zapewnienia ochrony dziecku poprzez zwiększenie fizycznej bliskości” – pisze Piasecka. „W takich przypadkach bliskość służy regulacji emocjonalnej rodzica, a nie dziecka, które staje się narzędziem do pocieszania opiekuna. Taka sytuacja nie wspiera rozwoju emocjonalnego i społecznego dziecka, którego celem rozwoju jest indywiduacja, autonomia, zdolność do tworzenia trwałych i pozytywnych związków uczuciowych. (…) Według Sterna (1985) umiejętności społeczne niemowląt rozkwitają już w wieku 3-4 miesięcy”. Inni badacze opisują ten fenomen następująco: „dziecko staje się świadome, że ktoś inny jest świadomy tego, czego dziecko jest świadome w sobie”. Rodzic tworzy wewnętrzną reprezentację dziecka w swoim umyśle. Potrzeba odzwierciedlania na tym etapie jest oczywista. Przy okazji terapeutka przytacza jakie są korzyści z karmienia piersią nie tylko dla dziecka ale i dla matki: zmniejszenie ryzyka zachorowania na raka piersi, raka jajnika, cukrzycę i nadciśnieniową chorobę serca. Zdaniem psychoanalityka Winnicota proces odstawienia od piersi to „stopniowe rozczarowanie”, dzięki któremu dziecko zdobywa odporność i umiejętność radzenia sobie z porażkami i powinien on przebiegać stopniowo, wg optymalnego rytmu dla danej diady. Odstawienie od piersi to separacja. Sposób, w jaki matka zajmuje się dzieckiem, jest zdolność do mentalizowania uczuć i potrzeb dziecka jest kluczowy dla poczucia bezpieczeństwa i bliskości u dziecka a z kolei jej zdolność do cieszenia się poczuciem odrębności swojego dziecka daje mu podstawy sprawczości i autonomii. Barbara Smolińska zauważa w podkaście nt relacji matki z córką jak ważne dla powodzenia tego procesu są jej stabilne poczucie własnej wartości i brak nadmiernego lęku o dziecko. Większość matek pamięta, jak cudowne poczucie bliskości z dzieckiem podczas karmienia go piersią zamienia się stopniowo w obserwowanie jego nowych zachowań typu gryzienie i odrzucanie brodawki, odwracanie główki i rozglądanie się po otoczeniu, potem wracanie do karmienia, jak bywa to frustrujące dla matki a zarazem potrzebne dziecku w rozwoju. Zwykle też pamiętamy moment odstawienia.
Separacja to również faza występująca w terapii związana z jej kończeniem. „W optymalnej sytuacji psychoterapeuta i pacjent podejmują tę decyzję wspólnie, choć najważniejsze jest zdanie pacjenta i ostatecznie, nawet uważając zakończenie za przedwczesne, psychoterapeuta musi się z nim pogodzić” – pisze Marzena Krzanowska. W długoterminowej psychoterapii więź z terapeutą jest na tyle silna, że również etap kończenia wywołuje dużo uczuć u obydwu stron procesu. Warto rozmawiać o tym z pacjentem, być otwartym na jego uczucia, podzielić się swoimi. Można opłakać stratę jaką jest kończąca się więź. „W końcowej fazie terapii często skupianie uwagi przesuwa się w stronę zwykłego człowieczeństwa pacjenta i terapeuty. Wychodzenie z sesji w tej fazie jest inaczej odczuwane, kiedy dwie ludzkie istoty pogłębiają docenienie wspólnie przebytej drogi. Pole gry wyrównuje się. Terapeuci dzielą się swoim doświadczeniem terapii, a czasem bardziej odkrywają siebie” (…) Pacjent może się zmagać z rozczarowaniem i złością do nas jak i przeżywać uczucia niepokoju i wdzięczności. Uczucia w tej fazie podobne są do uczuć młodego, separującego się człowieka, dlatego decyzja o kończeniu nie powinna być przedwczesna a stopniowa. Często towarzyszą jej ambiwalentne uczucia.
Rozstawanie się to sztuka. Nieraz słyszymy o zrywaniu więzi a takie zachowanie jest przejawem emocjonalnych trudności i dużych deficytów relacyjnych. Rozmawianie o uczuciach związanych z rozstawaniem się jest potrzebne dla dobra obu stron. Separowanie się to proces, przechodzenie na kolejny – inny – etap życia a nie nagła, całkowita utrata. W relacjach intymnych kończenie związku warto omawiać. W relacji rodzica i dorosłego dziecka warto postarać się o nową jakość tej relacji, na zasadzie bardziej partnerskiej, jak dwie dorosłe osoby i jasno wyznaczać granice. W relacji ze starzejącym się rodzicem warto również postarać się o partnerskie traktowanie pełne wzajemnego szacunku przy jednoczesnym poczuciu pokory wobec utrat zdrowia i sprawności starego rodzica i bardziej opiekuńczej postawie wobec niego.
Bibliografia: Separacje. Perspektywa rozwojowa i psychoterapeutyczna. Redakcja Bogusława Piasecka i Katarzyna Morajda, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2024

Najnowsze komentarze