O zaburzeniach lękowych
Czy zdarzyło ci się kiedyś utonąć w lęku? A może doświadczyłeś ataku paniki, w trakcie którego myślałeś, że zaraz oszalejesz albo umrzesz? A może przemieszczasz swój lęk na inne obiekty i dlatego boisz się wiaduktów, mostów, tuneli, otwartych przestrzeni, jazdy windą, dużych wysokości, pająków, latających owadów, węży albo igieł i pobierania krwi? Albo może masz inne fobie np. tokofobię? (tylko u kobiet). Albo boisz się chorób tak, że zbyt często się badasz i rozpoznajesz je u siebie? Może się boisz, że bliska ci osoba odejdzie i porzuci cię? Tego rodzaju lęki są traktowane jako objawy głębszych trudności natury psychicznej i pojawiają się, gdy dotychczas stosowane mechanizmy obronne nie działają i trzeba wypracować sobie nowe metody radzenia sobie. Mogą się pojawić np. jako reakcja na stratę zbyt trudną do zniesienia i związaną z tym utratę poczucia bezpieczeństwa albo nową sytuację w życiu (czasem jedno i drugie). Lęk to silne przeżycie, nieprzyjemne doświadczenie emocjonalne.
Kiedy pacjenci doświadczają lęku mogą odczuwać dezorientację, zawroty głowy, mdłości, mogą się obawiać, że za chwilę zemdleją albo chcą uciec z miejsca, w którym się znajdują. Mogą się czuć tak, jakby za chwilę mieli się rozpaść. Często nie potrafią wyrazić tego co czują słowami.
Wiemy wtedy, że poziom lęku przekroczył granice tolerancji i trzeba go wyregulować. Często za lękiem kryją się wcześniejsze napięcia, straty czy inne bolesne lub przytłaczające doświadczenia.
Gdy cierpienie staje się nie do zniesienia możemy chcieć go ukrywać, unikać rozmawiania o nim, zaprzeczać bólowi lub rzutować go na innych. Osoby, które zmagają się w życiu z zaburzeniami lękowymi mogły mieć doświadczenie, że ludzie, którym ufały, porzucali ich, mogły być krzywdzone albo wykorzystywane. Zależność od innych mogła być w ich przeżyciu groźna a nie przyjemna i bezpieczna. Niejednokrotnie mają pozabezpieczne przywiązanie w relacji z pierwszym opiekunem np. matką. Psychoterapeuta Jon Frederickson pisze: „Zwierzęta muszą unikać drapieżników, jeśli chcą przetrwać; dzieci muszą unikać utraty relacji. Każda emocja, która wzbudza lęk rodzica, zagraża bezpieczeństwu dziecka”. Dziecko może nieświadomie ukrywać te emocje, które wzbudzają lęk w rodzicach, np. złość, smutek, podniecenie.
Neurobiologia lęku:
Sposoby nieświadomego rozładowywania lęku:
a) objawy lękowe w mięśniach poprzecznie prążkowanych:
b) objawy lękowe w mięśniach gładkich:
c) objawy lękowe widoczne w zakłóceniach poznawczych/percepcyjnych:
Strach to reakcja organizmu na faktyczne zagrożenie a lęk jet wywołany przez zakazane uczucia, impulsy i pragnienia. U pacjentów optymalny poziom lęku sygnalizują westchnienia i napięcie mięśni poprzecznie prążkowanych. Frederickson słusznie zauważa: „Kiedy terapeuta i pacjent zwracają szczególną uwagę na fizyczne objawy lęku pacjenta, współtworzą poczucie bezpieczeństwa”. Kiedy mechanizmy obronne wyższego rzędu załamują się, uczucia pozostają poza świadomością i rośnie poziom lęku. Mogą pojawić się zaburzenia poznawcze, o czym napiszę za chwilę.
Kiedy odczuwamy nadmierny lęk, możemy go też projektować na innych. „Projekcja to mechanizm obronny w terapii – pacjent przypisuje terapeucie uczucie, pragnienie, myśl lub umiejętność. Następnie zaprzecza, że istnieje ono w nim samym. W przeniesieniu neurotycznym pacjent postrzega terapeutę jako zdystansowanego i skrytego ojca. Potrafi odróżnić terapeutę od tego obrazu. W przeniesieniu borderline pacjent w jednej chwili czuje się tak, jakby był maltretowany przez ojca a w następnej zachowuje się wobec terapeuty jak jego agresywny ojciec. W przeniesieniu psychotycznym pacjent dokonuje projekcji na terapeutę i wierzy, że jego projekcja jest prawdą”. Kiedy pacjent dokonuje projekcji, unika kontaktu wzrokowego.
Jako psychoterapeuci próbujemy rozróżniać lęki pacjentów. Możemy wyróżnić: lęk separacyjny – strach przed utratą ukochanej osoby, lęk kastracyjny- strach przed uszkodzeniem ciała lub genitaliów, (może być symbolizowany), lęk moralny – strach przed przekroczeniem własnych wartości, lęk przed unicestwieniem – strach przed napaścią i zniszczeniem, lęk fragmentacyjny – strach przed autodezintegracją (rozpadem wewnętrznym), lęk prześladowczy- strach, że inni chcą mnie skrzywdzić. Strach wskazuje na obiektywne niebezpieczeństwo a lęk na niebezpieczeństwo relacyjne. Lęk nie jest myślą, jest doświadczeniem w ciele. Lęk jest nie tylko faktem w teraźniejszości, ale wskaźnikiem tego, co było groźne w przeszłości.
Jon Frederickson uważa, że pacjent z kruchą strukturą charakteru w wyniku przeszłych traum relacyjnych doświadcza tego, że jego aktualne związki i relacje aktywują silne, nierozwiązane uczucia. Te potężne emocje wywołują przytłaczający lęk a zalanie lękiem powoduje, że pacjenci nie są w stanie opanować swoich emocji. W dorosłym życiu lęk jest jego naturalną częścią. Boimy się bólu, cierpienia, choroby, straty, samotności, agresji, wojny, przemocy, śmierci. Boimy się o naszych bliskich. Jednak kiedy bieżące wydarzenia nas emocjonalnie przerastają mogą się pojawić objawy zaburzeń lękowych i wtedy lęk nie jest adekwatny do sytuacji. Jest irracjonalny. Warto rozróżniać lęk od objawów zaburzeń lękowych. Lęk często towarzyszy depresji. Lęk może skutkować utratą zdolności testowania rzeczywistości. Zaczynamy nieadekwatnie spostrzegać fakty, tracimy zdolność logicznego i abstrakcyjnego myślenia albo nawet używania właściwych słów w celu zrozumienia własnych doświadczeń, tracimy umiejętność radzenia sobie z nimi. Intensywne uczucia mogą wyzwolić traumatyczne wspomnienia. „Znikają granice między myśleniem emocjonalnym a myśleniem logicznym, afektem a percepcją, afektem a zachowaniem, świadomością a myślami, doświadczeniem emocjonalnym a doświadczeniem rzeczywistości, impulsem a rzeczywistością, rzeczywistością a fantazją”. Przestajemy myśleć a naszym myśleniem kierują uczucia. Nie potrafimy znosić w sobie sprzecznych uczuć a mieszane uczucia mogą wywoływać w nas zakłócenia poznawcze i percepcyjne.
Dlaczego atrakcyjna kobieta idąca po wiszącym rozhuśtanym moście wydaje się mężczyźnie jeszcze bardziej atrakcyjna? ;))
Lęk zniekształca nasze widzenie rzeczywistości. W psychoterapii zajmujemy się tym, co jest pod tym lękiem – uczuciami, które nie są czasem dostępne świadomości. Wydobywanie ich na powierzchnię i ich mentalne opracowanie pomaga nam w regulacji lęku i likwiduje objawy zaburzeń lękowych. To jest ważny cel w pracy psychoterapeutycznej. Kiedy wzrasta tolerancja na afekt u pacjenta zmniejsza się jego poziom lęku.
Na koniec przytoczę fragment wywiadu z Jonem Fredericksonem pt. Leczenie miłością:
MK: „Mam niekiedy wrażenie, że ludzie wyobrażają sobie terapię jako wizytę u lekarza: pójdę, on powie, co mi jest, coś ze mną zrobi i będę zdrowy”.
JF: „Świetne porównanie, bo ono doskonale pokazuje, co naprawdę wyróżnia tę relację. Pacjent
przychodzi z założeniem: Po prostu porozmawiam z terapeutą tak, jakbym rozmawiał z moim lekarzem lub prawnikiem. Tymczasem proces terapeutyczny to układ, w którym terapeuta jednocześnie wchodzi z tobą w relację, zapraszając cię do myślenia o twoim myśleniu, o tym, jak go zapraszasz do określonego zachowania i traktowania ciebie. (…) To jest ludzka więź, bardzo osobista relacja i powinna być odczuwalna. Troskliwość terapeuty powinna przejawiać się w mówieniu pacjentowi rzeczy, które go poruszają lub wskazują mu inny punkt widzenia”.
Terapia to relacja.
Miałam okazję zobaczyć jak pracuje terapeutycznie Jon na jednej z konferencji organizowanej przez Pracownię Dialogu, w Polsce popularna jest jego metoda psychoterapii ISTDP, byłam na podstawowym szkoleniu z tej metody kiedyś, czytam jego książkę obecnie, która ma 600 stron, jestem na 273 stronie, doceniam i korzystam, jest pomocna i cieszę się, że mogę ubogacić mój warsztat pracy z pacjentem o tę lekturę.
Bibliografia:
Jon Frederickson „Współtworzenie bezpieczeństwa. Leczenie pacjenta z kruchą strukturą charakteru”, Harmonia Universalis, Gdańsk 2025
„Leczenie miłością”, miesięcznik W drodze, nr 2/2026, strona 56, z psychoterapeutą Jonem Fredericksonem rozmawia Michalina Kaczmarkiewicz

Najnowsze komentarze